John McClane

Sam początek sugerowałby trzech największych twardzieli w Hollywood, którzy nie tylko jako aktorzy zyskali miano amerykańskich 'supermanów'. Nie będę tego oceniał, ponieważ dużo istotniejszą sprawą jest zwrócenie uwagi na pewnego spokojnego policjanta, który będąc rozwścieczonym, potrafi w pojedynkę wybić dziesiątki terrorystów...

Johny dał się pokazać jako twardy charakter już w pierwszej części cyklu 'Szklana Pułapka' ('Die Hard'). Kiedy znalazł się w opanowanym przez złoczyńców hotelu ani myślał uciekać czy chować się. Widząc bezradność policji postanowił działać w pojedynkę, a za znieważenie żony rozpętał bandytom prawdziwe piekło. Bruce Willis wytworzył w tym filmie niezwykły klimat. Przez cały czas czuć było z jednej strony napięcie, ale z drugiej - każdy widz mógł czuć się bezpieczny, widząc wielkiego, spoconego Johna (kolejny po Rambo, to jakiś synonim słowa 'twardziel'?). Chyba nigdy dotąd nie było człowieka, który wybił w jeden wieczór pół prowizorycznej Al-Kaidy i wyszedł praktycznie bez szwanku.

Lecz właśnie taki jest John McClane - twardy, silny i niezwykle kreatywny. Sytuacje w jakich obezwładniał wrogów to absolutna wyżyna jeśli chodzi o kino akcji, a cała seria to mistrzostwo świata filmów sensacyjnych. Brawa dla Willisa i jego superbohatera.